CBAM zmienia sposób, w jaki firmy w UE powinny liczyć realny koszt importu stali. Do klasycznych pozycji – takich jak cena zakupu, transport, ubezpieczenie czy cło – dochodzi dziś wymiar emisyjny. Oznacza to obowiązek raportowania tzw. emisji wbudowanych w towar, a w reżimie docelowym także konieczność zakupu i umarzania certyfikatów CBAM powiązanych z rynkiem EU ETS. Dla importerów to nie tylko dodatkowy koszt, ale też nowa odpowiedzialność regulacyjna, która bezpośrednio wpływa na marżę, wycenę kontraktów i poziom ryzyka.
W artykule krok po kroku wyjaśniam, czym w praktyce jest CBAM i dlaczego został wprowadzony, a następnie pokazuję, jak przekłada się on na codzienną działalność firm importujących stal. Omawiam obowiązek uzyskania statusu upoważnionego zgłaszającego, wpływ klasyfikacji CN na zakres obowiązków oraz różnicę między okresem przejściowym a reżimem docelowym obowiązującym od 2026 r. Szczególną uwagę poświęcam finansowemu wymiarowi CBAM – temu, jak obliczany jest koszt certyfikatów, od czego zależy ich cena oraz dlaczego rok 2026 jest dla wielu importerów okresem podwyższonej niepewności. Wyjaśniam również, kiedy możliwy będzie zakup certyfikatów, w jakim terminie należy je umorzyć oraz w jaki sposób brak rzeczywistych danych emisyjnych może zwiększyć obciążenia.
CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) to mechanizm granicznej korekty emisji, ustanowiony rozporządzeniem (UE) 2023/956. W najprostszym ujęciu jego logika jest następująca: skoro producenci w Unii Europejskiej ponoszą koszt emisji CO₂ w systemie EU ETS, to podobny koszt powinien zostać uwzględniony przy imporcie wybranych towarów wysokoemisyjnych spoza UE. Celem jest ograniczenie tzw. ucieczki emisji, czyli sytuacji, w której produkcja przenosi się do państw o mniej restrykcyjnych regulacjach klimatycznych, oraz wyrównanie warunków konkurencji pomiędzy producentami unijnymi i zagranicznymi. Stal została objęta CBAM, ponieważ jej produkcja jest emisyjna, a jednocześnie ma strategiczne znaczenie dla przemysłu europejskiego. Mechanizm wszedł w fazę przejściową 1 października 2023 r., natomiast reżim docelowy obowiązuje od 1 stycznia 2026 r. Od tego momentu CBAM przestał być wyłącznie obowiązkiem raportowym – stał się realnym kosztem finansowym.
Od 1 stycznia 2026 r. importer towarów objętych CBAM musi posiadać status upoważnionego zgłaszającego (tzw. „uprawomocnionego importera”). Nie jest to formalność administracyjna, lecz element niezbędny do funkcjonowania w reżimie docelowym. W praktyce każdy importer powinien uzyskać ten status najpóźniej do końca pierwszego kwartału roku, aby zminimalizować ryzyko operacyjne. Status upoważnionego zgłaszającego stanowi podstawę do prawidłowego rozliczania emisji w rejestrze CBAM oraz do dalszej obsługi importu towarów objętych mechanizmem. W Polsce wnioski o nadanie statusu można było składać od 2 grudnia 2026 r. Pomimo że reżim docelowy CBAM obowiązuje formalnie od 1 stycznia 2026 r. Część wniosków nadal jest w trakcie rozpatrywania. W tym okresie agencje celne dokonują odprawy na podstawie numerów złożonych wniosków. Jest to rozwiązanie praktyczne, pozwalające utrzymać ciągłość importu, jednak nie zastępuje ono konieczności uzyskania ostatecznego upoważnienia. W konsekwencji od marca 2026 r. brak statusu upoważnionego zgłaszającego może stać się realnym ryzykiem operacyjnym. Nie chodzi wyłącznie o zgodność regulacyjną, lecz o ciągłość łańcucha dostaw i możliwość dalszego sprowadzania towarów objętych CBAM.
Od 1 stycznia 2026 r. importer jest zobowiązany do rozliczenia emisji wbudowanych poprzez zakup i umorzenie certyfikatów CBAM. Ich cena jest powiązana z ceną uprawnień EUA w systemie EU ETS, co oznacza zmienność kosztu w czasie. Certyfikaty CBAM będzie można kupować dopiero od lutego 2027 r. Natomiast umorzenie certyfikatów za rok 2026 musi nastąpić do końca września 2027 r. Oznacza to przesunięcie płatności w czasie, ale nie eliminuje obowiązku uwzględnienia kosztu w kalkulacji kontraktów już w 2026 r. Koszt CBAM zależy równocześnie od kilku czynników: wolumenu importu, emisyjności produktu, ceny EUA oraz kraju produkcji i jego miksu energetycznego. Import stali z państw, w których dominuje energetyka węglowa, będzie co do zasady generował wyższe emisje wbudowane niż import z krajów o niskoemisyjnym miksie energetycznym. To powoduje, że geografia dostaw staje się dziś elementem kalkulacji finansowej. Dodatkowo w kolejnych latach koszt CBAM będzie systemowo rósł. Wynika to z harmonogramu stopniowego wygaszania bezpłatnych uprawnień w systemie EU ETS dla producentów europejskich. Im mniej darmowych EUA otrzymują producenci w UE, tym większa część emisji musi być pokrywana pełnym kosztem rynkowym. Mechanizm CBAM jest z tym procesem zsynchronizowany. W efekcie udział kosztu „węglowego” w cenie stali będzie zwiększał się co roku – szacunkowo o około 10% rocznie – aż do pełnego wyrównania obciążeń. Oznacza to, że nawet przy stabilnym wolumenie importu koszt CBAM nie jest kosztem stałym. Jest kosztem dynamicznym, rosnącym wraz z reformą EU ETS.
Certyfikaty CBAM można umarzać na podstawie rzeczywistych emisji producenta albo – w określonych sytuacjach – przy zastosowaniu wartości domyślnych publikowanych przez Komisję Europejską. Rzeczywiste dane są zwykle korzystniejsze. Przykładowo stal produkowana w technologii opartej na wodorze lub w piecach elektrycznych z wykorzystaniem niskoemisyjnej energii może mieć znacznie niższą emisyjność niż stal z klasycznego wielkiego pieca. Niższa emisyjność oznacza mniejszą liczbę certyfikatów do zakupu, a tym samym niższy koszt CBAM. Brak wiarygodnych danych od dostawcy może prowadzić do zastosowania wartości domyślnych, które w praktyce często oznaczają wyższe obciążenie finansowe.
Producenci spoza UE będą mogli przejść pełną certyfikację dopiero po zakończeniu pełnego roku raportowego, czyli po 2026 r. W efekcie przez cały 2026 r. importerzy funkcjonują w warunkach ograniczonej przewidywalności. Do momentu zakończenia procesu weryfikacji przez producentów nie zawsze wiadomo, jaki będzie ostateczny poziom emisji przypisany do danego produktu. To utrudnia kalkulację ceny w kontraktach długoterminowych i zwiększa znaczenie klauzul zabezpieczających w umowach handlowych.
Załóżmy, że importer sprowadza 10 000 ton stali rocznie, której emisyjność wynosi 2,0 t CO₂ na tonę produktu. Przy cenie EUA na poziomie 90 EUR całkowita emisja wbudowana wyniesie 20 000 ton CO₂. W takim przypadku koszt certyfikatów CBAM może sięgnąć 1 800 000 EUR rocznie. Jeżeli jednak emisyjność produktu wynosiłaby 1,2 t CO₂ na tonę, roczny koszt spadłby do 1 080 000 EUR. Różnica – 720 000 EUR – pokazuje, że wybór dostawcy i jego technologii produkcji może mieć większy wpływ na wynik finansowy niż sama cena bazowa stali.
Największe straty w systemie CBAM często nie wynikają z samego obowiązku zakupu certyfikatów, lecz z błędów organizacyjnych. Niespójne dane, brak dokumentacji, nieprawidłowa klasyfikacja CN czy zbyt późne rozpoczęcie procesu raportowania mogą prowadzić do sankcji oraz dodatkowych kosztów. Dlatego CBAM powinien być traktowany jako element stałego procesu, a nie jednorazowe zadanie administracyjne. W praktyce oznacza to potrzebę jasnego podziału odpowiedzialności, weryfikacji dostawców i archiwizacji danych.
CBAM realnie zmienia ekonomikę importu stali. Do ceny zakupu dochodzi obowiązek nabywania i umarzania certyfikatów, a ostateczny rachunek zależy w dużej mierze od śladu węglowego dostawcy oraz poziomu cen w systemie EU ETS. CBAM przestaje być tematem regulacyjnym „do obsłużenia przez dział prawny”, a staje się elementem rachunku wyników. Wpływa na marżę, wycenę kontraktów długoterminowych, politykę zakupową i konkurencyjność oferty. Importerzy, którzy uwzględnią emisyjność jako kryterium wyboru dostawcy oraz zabezpieczą się kontraktowo na wypadek zmian poziomu emisji, będą w stanie ograniczyć ryzyko finansowe. Ci, którzy potraktują CBAM wyłącznie jako formalność administracyjną, mogą w kolejnych latach odczuć jego wpływ w sposób znacznie bardziej dotkliwy niż pierwotnie zakładali. CBAM sprawił, że dane emisyjne stały się tak samo ważne jak atest hutniczy czy cena netto na fakturze. Skuteczny importer stali w 2026 roku to taki, który panuje nad śladem węglowym swoich dostawców tak samo sprawnie, jak nad logistyką i jakością towaru.
Czy każda firma, która sprowadza stal do UE, podlega CBAM?
Czy w CBAM liczy się tylko emisja z samej produkcji stali, czy także zużyta energia?
Od czego zależy, ile realnie zapłacę za CBAM?
Co się stanie, jeśli mój dostawca nie przekaże danych o emisjach?
Czy w 2026 roku wprowadzono jakieś uproszczenia dla importerów?
